![]() |
| Koktajl banan-pomarańcza-natka pietruszki z chia i płatkami jaglanymi |
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezglutenowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezglutenowe. Pokaż wszystkie posty
17 lipca 2015
16 lipca 2015
29
15 lipca 2015
28
12 lipca 2015
26
![]() |
| Biszkoptowy omlet owsiany podany z nektaryną, cynamonem i chia |
Niezbyt urodziwy mi wyszedł, ale winny temu jest pośpiech. Dzisiaj (nareszcie) wychodzę do ludzi, szkoda tylko, że pogoda okropna.
Z chęcią wróciłabym na wieś i wyjadała marchewki z grządki.
![]() |
| Niedzielne śniadanie na wsi - warzywa z ogródka, awokado, domowe konfitury (robione przeze mnie) i domowy chleb żytni (także robiony przeze mnie) |
![]() |
| Warzywa z ogródka |
10 lipca 2015
24
8 lipca 2015
23
| Chlebek bananowy z orzechami pecan i daktylami (w środku) podany z malinami i masłem orzechowym |
To zdjęcie jest szare jak pogoda za oknem... Ale chlebek był pyszny! Szkoda, że musiałam tak długo na niego czekać.
A jutro badania krwi - okaże się czy mam tą nieszczęsną niedoczynność tarczycy. Mam taką niechęć do lekarzy i ogólnie do leków, boję się. W poniedziałek znowu wizyta u lekarza, tym razem w sprawach kobiecych... Na co mi to wszystko było, teraz tylko mam same problemy?
7 lipca 2015
22
6 lipca 2015
21
30 czerwca 2015
20
19
| Cynamonowa owsianka z nektarynką, masłem orzechowym, orzechami pecan i złotym siemieniem lnianym |
- 50 g płatków owsianych górskich
- 10 g otrębów owsianych
- 3/4 szklanki mleka roślinnego (ja najczęściej używam sojowego)
- 1/4 łyżeczki cynamonu
- 1 łyżeczka syropu klonowego
Do podania: nektaryna, siemię lniane złociste, orzechy pecan, masło orzechowe
Płatki i otręby delikatnie podprażyć, dodać resztę składników i gotować bez przykrycia aż płatki wchłoną większość mleka. Przełożyć do miseczki i dodać ulubione dodatki.
Jeszcze tylko paręnaście godzin i wyruszamy do Gdyni!
29 czerwca 2015
18
27 czerwca 2015
17
26 czerwca 2015
25 czerwca 2015
15
23 czerwca 2015
14
![]() |
| Gryczane pancakes polane miodem, podane z czereśniami |
Warto było wstać parę minut wcześniej dla tego smaku.
Jem czereśnie na zmianę z truskawkami mieszając w tym czasie dżem, żeby się nie przypalił, oczywiście co chwile próbując, a gdy się zasłodzę zagryzam wszystko bobem. I dziwię się czemu boli mnie brzuch w środku nocy. Lato się zaczyna! A co za tym idzie - spanie do dziesiątej, leniwe poranki spędzone na obracaniu placków, koncerty (czyli w moim przypadku tracenie głosu i gubienie butów), truskawki zrywane prosto z krzaczka, ciepłe wieczory (i noce), spontaniczne spotkania ze znajomymi. Dwa miesiące to zdecydowanie za mało.
21 czerwca 2015
12
| Owsiane kokosowe placki podane z truskawkami i miodem |
- 3 czubate łyżki mąki owsianej
- 2 łyżki wiórków kokosowych
- Łyżeczka proszku do pieczenia
- Dojrzały banan
- Mleko roślinne
- Olej kokosowy
Banana rozgniatamy na papkę, dodajemy mąkę, proszek i wiórki kokosowe, mieszamy. Powoli, ciągle mieszając, wlewamy mleko do uzyskania odpowiedniej konsystencji - ciasto ma być jak gęsta śmietana. Smażymy z obu stron na odrobinie oleju kokosowego.
Placki to dla mnie synonim leniwych, weekendowych poranków.
20 czerwca 2015
11
| Gryczane pancakes podane z miodem, nerkowcami i borówkami |
- 60 gram mąki gryczanej
- Łyżeczka proszku do pieczenia
- Banan
- Mleko sojowe (lałam na oko)
- Olej kokosowy
Banana rozgnieść na mus, dodać mąkę i proszek do pieczenia, wymieszać. Powoli wlewać mleko sojowe wciąż mieszając. Ciasto ma mieć konsystencję gęstej śmietany. Smażyć na patelni lekko posmarowanej olejem kokosowym.
Chyba nadszedł czas na zmiany. Prowadzę wojnę wewnętrzną, chcę i nie chcę. Trochę się boję, ale wiem, że tak ma być.
Muszę wymazać ze świadomości to, co wydarzyło się rok temu.
"Wiecie, co jest fajnego w byciu singlem? Pewnie, że wiecie. Fajne jest to, że z niczego przed nikim nie musicie się tłumaczyć. Że nikt od Was niczego nie oczekuje, że do nikogo nie musicie się dostosowywać. Że Wasze życie jest tylko i wyłącznie Wasze, bez całej tej listy zakazów, nakazów i wspólnego układania grafiku. Chcecie na weekend w góry? Jedziecie. Chcecie przespać się z kolegą/koleżanką z pracy? To się przesypiacie.
To jest bardzo proste i bardzo wygodne i zaprawdę, można sobie nawet tłumaczyć, że zawsze można by tak żyć.
Natomiast życie szybko weryfikuje te plany i okazuje się, że jednak nie można. Że z czasem Wasza pełna dyspozycyjność przestaje już kogokolwiek obchodzić, bo koledzy i koleżanki, z którymi dotąd piliście do rana, mają swoje żony, swoich mężów, swoje dzieci albo choćby koty. Że to, że macie wolny wieczór, na nikim nie robi wrażenia, bo od zaliczenia kolejnego klubu ktoś może woleć oglądanie filmów pod kołdrą albo wspólne robienie spaghetti. Że to, że jesteście królem czy królową każdej imprezy nie ma już najmniejszego znaczenia, bo z osób Wam znajomych jest tam już tylko barman i pani pilnująca szatni.
Tak, to jest bardzo wygodne, kiedy macie dla siebie całe łóżko. Kiedy nikt nie zabiera Wam kołdry, nie budzi chrapaniem, nie wymaga powiedzenia „dobranoc”. To wygodne, że nie musicie mieć pełnej lodówki, bo jedzenie łapiecie na mieście w biegu, a cała łazienka jest tylko dla Was, więc i skarpety mogą być w niej porozrzucane, i deska nieopuszczona. Że szykować do wyjścia można się w niej do woli, bo przecież nie ma nikogo, kto by też chciał do niej wejść.
Tylko przychodzi taki moment, że chcielibyście czegoś innego. Czyjejś troski. Uwagi. Zainteresowania. Ręki, która podczas wieczornej pracy przy komputerze postawi na Waszym biurku herbatę. Która pogłaszcze, kiedy ulubioną bluzkę polejecie winem i która na czwarte piętro wniesie za Was ciężkie zakupy.
Wiecie, to strasznie fajne, kiedy wszystko można robić samemu. Ale jak fajne jest to, kiedy ktoś może robić to za nas. Nie dlatego, że mu za to zapłacicie i nie dlatego, że łączą Was więzy pokrewieństwa. Ale dlatego, że chce. Że jest z Wami tu i teraz i nie zamieniłby tego miejsca na żadne inne na świecie, bo tak zdecydował i w tym wyborze trochę z Wami już trwa.
Pewnie, że da się samemu naprawić kran, przemalować pokój, wymienić żarówkę. Da się pojechać na wakacje choćby i na drugi koniec świata. Da się samemu ugotować, nakryć do stołu, zjeść i pozmywać. Wszystko da się zrobić samemu. Tylko po co, skoro to wszystko jest o niebo lepsze, gdy robi się je we dwoje?
Ktoś kiedyś powiedział nam, że bycie singlem daje możliwości. A ja uważam, że ogranicza. Będąc z kimś, masz prawo zdecydować, czy chcesz coś robić we dwoje, czy jednak wolisz sam. Jeśli nie ma nikogo obok, wybór nagle znika. To nie jest dar od losu, że możesz sam obejrzeć sobie film. Po prostu nie masz wyjścia.
W byciu singlem najbardziej dojmująca jest właśnie samotność. To, że kiedy już wyciągniesz znajomych na jakąś imprezę, to po powrocie do domu i tak zostaniesz sam. Zastaniesz tam tak samo rozrzucone w nieładzie rzeczy, tak samo niepościelone łóżko, tak samo niezrobioną kolację. Nie będzie na Ciebie czekało nic poza tym, co znane i zapamiętane. Zero zaskoczeń. Wrażeń. Wzruszeń.
Kiedy będziesz mieć gorszy dzień, nikt nie zapyta, dlaczego. Bo nikt się o Ciebie nie troszczy. Nikomu na Tobie nie zależy. Nikt nie zastanawia się, jak Ci minął dzień, nie tęskni za Tobą, nie myśli o Tobie, kiedy wstaje rano ani kiedy kładzie się spać.
Dlatego czasem, zamiast myśleć, jak wiele Ci daje życie bez związku, pomyśl, jak wiele Ci ono zabiera. Jasne, że wszystko możesz robić sam, nie wyłączając z tego orgazmów. Ale nie przytulisz się sam ani przed, ani po. Ani również w trakcie."
To jest bardzo proste i bardzo wygodne i zaprawdę, można sobie nawet tłumaczyć, że zawsze można by tak żyć.
Natomiast życie szybko weryfikuje te plany i okazuje się, że jednak nie można. Że z czasem Wasza pełna dyspozycyjność przestaje już kogokolwiek obchodzić, bo koledzy i koleżanki, z którymi dotąd piliście do rana, mają swoje żony, swoich mężów, swoje dzieci albo choćby koty. Że to, że macie wolny wieczór, na nikim nie robi wrażenia, bo od zaliczenia kolejnego klubu ktoś może woleć oglądanie filmów pod kołdrą albo wspólne robienie spaghetti. Że to, że jesteście królem czy królową każdej imprezy nie ma już najmniejszego znaczenia, bo z osób Wam znajomych jest tam już tylko barman i pani pilnująca szatni.
Tak, to jest bardzo wygodne, kiedy macie dla siebie całe łóżko. Kiedy nikt nie zabiera Wam kołdry, nie budzi chrapaniem, nie wymaga powiedzenia „dobranoc”. To wygodne, że nie musicie mieć pełnej lodówki, bo jedzenie łapiecie na mieście w biegu, a cała łazienka jest tylko dla Was, więc i skarpety mogą być w niej porozrzucane, i deska nieopuszczona. Że szykować do wyjścia można się w niej do woli, bo przecież nie ma nikogo, kto by też chciał do niej wejść.
Tylko przychodzi taki moment, że chcielibyście czegoś innego. Czyjejś troski. Uwagi. Zainteresowania. Ręki, która podczas wieczornej pracy przy komputerze postawi na Waszym biurku herbatę. Która pogłaszcze, kiedy ulubioną bluzkę polejecie winem i która na czwarte piętro wniesie za Was ciężkie zakupy.
Wiecie, to strasznie fajne, kiedy wszystko można robić samemu. Ale jak fajne jest to, kiedy ktoś może robić to za nas. Nie dlatego, że mu za to zapłacicie i nie dlatego, że łączą Was więzy pokrewieństwa. Ale dlatego, że chce. Że jest z Wami tu i teraz i nie zamieniłby tego miejsca na żadne inne na świecie, bo tak zdecydował i w tym wyborze trochę z Wami już trwa.
Pewnie, że da się samemu naprawić kran, przemalować pokój, wymienić żarówkę. Da się pojechać na wakacje choćby i na drugi koniec świata. Da się samemu ugotować, nakryć do stołu, zjeść i pozmywać. Wszystko da się zrobić samemu. Tylko po co, skoro to wszystko jest o niebo lepsze, gdy robi się je we dwoje?
Ktoś kiedyś powiedział nam, że bycie singlem daje możliwości. A ja uważam, że ogranicza. Będąc z kimś, masz prawo zdecydować, czy chcesz coś robić we dwoje, czy jednak wolisz sam. Jeśli nie ma nikogo obok, wybór nagle znika. To nie jest dar od losu, że możesz sam obejrzeć sobie film. Po prostu nie masz wyjścia.
W byciu singlem najbardziej dojmująca jest właśnie samotność. To, że kiedy już wyciągniesz znajomych na jakąś imprezę, to po powrocie do domu i tak zostaniesz sam. Zastaniesz tam tak samo rozrzucone w nieładzie rzeczy, tak samo niepościelone łóżko, tak samo niezrobioną kolację. Nie będzie na Ciebie czekało nic poza tym, co znane i zapamiętane. Zero zaskoczeń. Wrażeń. Wzruszeń.
Kiedy będziesz mieć gorszy dzień, nikt nie zapyta, dlaczego. Bo nikt się o Ciebie nie troszczy. Nikomu na Tobie nie zależy. Nikt nie zastanawia się, jak Ci minął dzień, nie tęskni za Tobą, nie myśli o Tobie, kiedy wstaje rano ani kiedy kładzie się spać.
Dlatego czasem, zamiast myśleć, jak wiele Ci daje życie bez związku, pomyśl, jak wiele Ci ono zabiera. Jasne, że wszystko możesz robić sam, nie wyłączając z tego orgazmów. Ale nie przytulisz się sam ani przed, ani po. Ani również w trakcie."
Joanna Pachla
Subskrybuj:
Posty (Atom)











